Siedziałam tydzień temu u lekarza z moją mamą.
Pani doktor podniosła wzrok z nad ekranu i zapytała o jedną prostą rzecz.
Czy mama bierze swoje leki regularnie?
I wiesz co? Zamilkłam.
Bo naprawdę nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Cześć, nazywam się Tomasz Szuster i jestem twórcą aplikacji mojApteczka.
A to co przed chwilą usłyszeliście, to chyba najczęstsze pytanie,
na które nikt nie umie odpowiedzieć w gabinecie.
Izu, a co właściwie wtedy powiedziałaś?
Powiedziałam chyba tak.
Chyba. Tyle miałam.
Mama mieszka sama, ja jestem u niej co kilka dni,
leki bierze rano i wieczorem i ręka na sercu.
Nie odtworzę z głowy całego tygodnia.
I nikt nie odtworzy. To nie jest kwestia tego, że się nie starasz.
No właśnie o to mi chodzi.
Bo to nie jest jedna rzecz do zapamiętania.
To mama rano, mama wieczorem, do tego dzieci, do tego ja i moje własne tabletki,
o których zapominam najbardziej ze wszystkich.
Cztery, pięć wątków na raz.
Każdy w innym rytmie.
I każdy z tych wątków po tygodniu zlewa się w jedno wielkie chyba.
Pamiętam, że Leon miał w turaj trening.
Pamiętam, że Basia zgubiła czapkę.
Ale czy mama wzięła tabletkę w środę wieczorem?
Zero pojęcia.
I co teraz? Mam stać nad nią z notesem i odhaczać długopisem każdą dawkę?
Bo raz próbowałyśmy.
Kartka zawieruszyła się po trzech dniach.
Kartka zawsze się gubi.
Dlatego w aplikacji mojApteczka zrobiłem coś, co działa inaczej.
Pokażę Ci na przykładzie.
Jest teraz ekran, który nazywa się po prostu Historia.
Otwierasz go i widzisz kalendarz.
Każdy dzień ma swój kolor.
Zależnie od tego, ile z zaplanowanych na ten dzień dawek zostało odhaczonych.
Czyli patrzę na cały miesiąc i od razu widzę, gdzie były luki.
Dokładnie.
Dzień, w którym wszystko jest odhaczone, wygląda inaczej niż dzień z luką.
A jak dotkniesz konkretnego dnia, rozwija się lista.
O której godzinie, jaki lek, jaka ilość i dla kogo.
A jak wygląda dzień z luką?
Bo mama czasem weźmie poranną dawkę, a wieczorną pominie.
Wtedy ten dzień nie jest ani w pełni domknięty, ani pusty.
Widać, że część jest odhaczona, a część nie.
Wchodzisz w niego i masz wprost.
Ta dawka rano odhaczona, ta wieczorem nie.
Bez zgadywania.
Dla kogo?
To dla mnie kluczowe.
Bo ja nie ogarniam tylko siebie.
Mam mamę, mam dzieci.
I właśnie dlatego możesz to filtrować.
Po osobie.
Pokaż mi tylko historię mamy.
Albo po jednym leku.
Pokaż mi tylko ten jeden lek.
Tak daleko wstecz, jak sięga moja historia.
Okej.
Ale wróćmy do gabinetu.
Bo to ładnie wygląda na telefonie,
tylko pani doktor nie będzie przewijać mi ekranu.
I tu jest sedno.
Z tego ekranu historia możesz zrobić raport dla lekarza.
Wybierasz osobę, lek, zakres dat,
a aplikacja składa z tego czytelny dokument.
Zapisujesz go jako plik, wysyłasz mailem,
albo po prostu pokazujesz na miejscu.
Czyli zamiast chyba tak,
kładę przed lekarzem konkretną kartkę.
W tych dniach odhaczone, w tych nie.
Tak.
I to jest cała idea.
To nie aplikacja rozmawia z lekarzem.
To ty dajesz mu fakty,
a on je czyta i interpretuje.
Swoją drogą, wszystko o czym tu mówimy,
to faktycznie funkcje w aplikacji mojApteczka.
To nie reklama, tylko kontekst dla jasności.
To teraz pytanie, które mnie naprawdę nurtuje.
Skąd mam wiedzieć, że ten raport jest prawdziwy?
Bo jeśli położę przed lekarzem kartkę,
a tam będzie jakiś bełkot,
albo nie ta osoba,
to gorzej niż gdybym nie pokazała nic.
Bardzo dobre pytanie.
I akurat w tę rzecz włożyłem najwięcej pracy w tej wersji.
Dwie sprawy.
Pierwsza.
Nazwa leku.
Kiedyś bywało, że w historii zamiast nazwy
potrafił pokazać się jakiś techniczny kod.
Teraz aplikacja trzyma prawdziwą nazwę leku.
Nawet jeśli ten lek dawno zniknął z Twojej apteczki.
Czyli skasuje lek z listy,
a w historii dalej będzie po ludzku napisane,
co to było.
Tak.
Druga sprawa.
Osoba.
Wyobraź sobie, że masz przypomnienie dla mamy,
mama bierze przez miesiąc,
potem kasujesz to przypomnienie,
bo już niepotrzebne.
Kiedyś razem z przypomnieniem mogło zniknąć,
dla kogo ta dawka była.
Teraz nie.
Przy każdej dawce zostaje właściwa osoba,
nawet po skasowaniu przypomnienia.
To akurat brzmi uczciwie,
bo zapis, który się rozjeżdża po miesiącu,
jest nic nie wart.
Właśnie.
Raport, który dajesz lekarzowi,
musi się zgadzać co do osoby i co do leku.
Inaczej to tylko ładny obrazek.
A skąd w ogóle bierze się ta historia?
Bo żeby coś było odhaczone,
ja muszę to odhaczyć.
Musisz.
I powiem wprost.
Historia jest dokładnie tak dobra,
jak twoje odhaczanie.
Dlatego zrobiłem to maksymalnie prosto.
Przychodzi przypomnienie,
dotykasz go
i od razu masz wybór dla tej jednej dawki.
Wzięto,
odłóż o 15 minut
albo pomiń.
Nie musisz nawet wchodzić w głąb aplikacji.
A jak nie mam zasięgu,
u mamy w sypialni telefon ledwo łapie.
Działa bez zasięgu.
Odhaczasz offline,
a kiedy zasięg wróci,
ta zmiana sama się dosynchronizuje.
Tak samo z dodawaniem i edycją leków.
Robisz to offline,
a aplikacja pokazuje,
ile zmian czeka na synchronizację.
Dobra,
to teraz rzecz,
która mnie zawsze uwiera przy takich funkcjach.
Ten kalendarz z kolorami.
Nie chcę,
żeby aplikacja mnie oceniała.
Że niby jestem złą córką,
bo we wtorek jest dzień z luką.
I tu chcę być bardzo jasny.
To jest zapis,
nie ocena.
Aplikacja nie mówi dobrze,
ani źle.
Pokazuje tylko co i kiedy zostało odhaczone.
Tyle.
Co z tym zrobić?
Czy to ma znaczenie co dalej?
To już rozmowa z lekarzem,
nie z telefonem.
Okej,
to akurat brzmi uczciwie.
To fakt,
a nie wyrok.
Dokładnie.
I jeszcze jedna uczciwa rzecz,
bo nie chcę niczego chować.
Za darmo widzisz historię
z ostatniego tygodnia.
Jeśli chcesz sięgać dalej wstecz,
to jest w płatnych planach.
Albo,
w darmowej wersji,
możesz zachować ją na dłużej
po obejrzeniu reklamy.
Czyli nie udajesz,
że wszystko jest za darmo,
bez gwiazdki.
Nie udaję.
Wolę powiedzieć wprost,
gdzie jest granica,
niż żebyś odkryła ją
dopiero w gabinecie.
Nie w co mi się w tym
najbardziej podoba?
Że następnym razem,
jak pani doktor zapyta,
czy mama bierze regularnie,
nie powiem chyba.
Powiem proszę,
tu jest zapis.
I o to chodziło,
żeby zdjąć z ciebie
konieczność pamiętania wszystkiego.
Od tego są narzędzia,
a nie głowa zmęczonej córki
o 22.
Albo zmęczonej mamy,
bo Basia jutro
znów coś zgubi.
Jeśli chcecie to sprawdzić,
link do aplikacji
mojApteczka
jest w opisie odcinka.
Aplikacja jest darmowa
i działa offline.
A jeśli odcinek Wam się podobał,
podzielcie się nim z kimś,
kto następnym razem
idzie z rodzicem do lekarza.
I jeszcze jedna rzecz,
zanim się rozstaniemy.
Ten podcast jest tworzony
z udziałem sztucznej inteligencji.
Dialog napisałem ja,
ale głosy, które słyszycie,
mój i Izy,
to klony AI
wygenerowane na podstawie
naszych prawdziwych próbek.
Mówimy o tym wprost,
bo uważamy,
że to powinno być standardem
w każdym podcaście
robionym tą metodą.
Pełna informacja
w opisie show
i każdego odcinka.
Do usłyszenia!
Do usłyszenia!