Niedziela w pół do ósmej wieczorem. Dzwoni mama.
Została jej ostatnia tabletka leku, który bierze codziennie.
Tego na receptę.
Apteka na rogu zamknięta. Następna otwarta? Nie wiem.
I to jest ten moment, kiedy myślę, jak to się znowu stało?
Przecież to opakowanie kupowałyśmy... no właśnie. Nie pamiętam kiedy.
Cześć, nazywam się Tomasz Szuster i jestem twórcą aplikacji mojApteczka.
A to, co przed chwilą opowiedziała Iza, to chyba najbardziej polski scenariusz, jaki znam.
Lek kończy się w niedzielę.
Zawsze w niedzielę. Nigdy we wtorek o 11 rano, kiedy trzy apteki są otwarte i mam czas.
Bo we wtorek po prostu byś poszła i kupiła.
Widzisz, problem nie polega na tym, że apteka jest zamknięta.
Problem polega na tym, że dowiadujesz się o pustym opakowaniu w najgorszym możliwym momencie.
Przy ostatniej tabletce.
No dobra, ale jak ja mam wiedzieć wcześniej?
Mam co wieczór wysypywać blistry na stół i liczyć?
Nie musisz liczyć. Aplikacja robi to za Ciebie.
Za każdym razem, kiedy zaznaczasz, że ktoś wziął dawkę, stan opakowania spada o 1.
Aplikacja przez cały czas wie, ile zostało.
Czekaj. Czyli ona aktualizuje ilość wtedy, kiedy odhaczam dawkę?
Tak. Niczego nie skanuję w tle. Po prostu liczy na podstawie tego, co zaznaczysz.
I tu jest sedno. Dla każdego leku możesz ustawić próg. Powiedzmy, ostrzesz mnie, kiedy zostanie 5 tabletek.
Kiedy stan spadnie do tego progu, dostajesz powiadomienie.
Nazywa się dokładnie tak jak problem. Niski stan leku.
I to w tym powiadomieniu jest?
Nazwa leku i ile zostało. Czarno na białym. Pozostało 5. Próg 5.
Dostajesz to nie przy ostatniej tabletce w niedzielę, tylko kilka dni wcześniej, kiedy jeszcze możesz spokojnie wpaść do apteki w środę po południu.
Czyli przesuwasz ten moment paniki o kilka dni do tyłu. Z nie ma nic na zostało 5, kup przy okazji.
Dokładnie. A jak nie chce Ci się ustawiać progu ręcznie dla każdego leku, jest próg domyślny. Działa od razu, nic nie konfigurujesz.
Okej, ale ja mam w domu ze 30 różnych rzeczy. Lek mamy, leki dzieci, paracetamol, witamina D. Nie będę dla każdego z osobna klikać progów.
I nie musisz. Dlatego jest druga rzecz. Lista zakupów. W aplikacji nazywa się po prostu lista zakupów taki koszyk pod ikoną w zakładce Moje leki.
Koszyk jak w sklepie?
Trochę tak. Tylko, że on sam się zapełnia. Wszystko co jest na niskim stanie, albo właśnie się przeterminowało, ląduje na tej liście automatycznie.
Nie Ty ją budujesz. Ona buduje się sama z tego, co aplikacja już wie o Twojej apteczce.
A jak chcę dorzucić coś, czego jeszcze w ogóle nie mam. No bo idę do apteki, to przy okazji kupię witaminę C.
Dodajesz ręcznie. Z dwóch miejsc. Albo z listy Moje leki, z menu przy leku Dodaj do koszyka.
Albo, i to jest ważne, z bazy wszystkich leków. W aplikacji jest osobna zakładka Wszystkie leki. Cały rejestr. Dziesiątki tysięcy preparatów.
Znajdujesz tę witaminę C, której nie masz w domu i wrzuca się na tę samą listę.
Czyli jedna lista. I to, co mi się kończy. I to, co chcę dokupić.
Jedna lista na jeden wypad do apteki. Bo nikt nie nosi pięciu list.
Jednej na szafkę w kuchni, drugiej na łazienkę. Nosisz jedną.
I co z nią potem robię?
Możesz ją wysłać. Udostępniasz jak każdy zwykły tekst.
Mężowi, mamie, komukolwiek, kto akurat jest blisko apteki.
Masz. To lista. Kup to. Bez przepisywania na kartkę, która i tak zostanie w kieszeni.
I tak na marginesie, wszystko, o czym tu mówimy, to są realne funkcje aplikacji mojApteczka.
To nie reklama, tylko kontekst, żeby było jasne.
No dobrze. Ale wróćmy do mamy z tej niedzieli. Bo cała ta lista i progi są piękne, kiedy człowiek ogarnia z wyprzedzeniem.
A czasem po prostu nie zdążysz. Jest niedziela, leku nie ma teraz. Co wtedy?
Wtedy zostaje ostatnia deska ratunku. W aplikacji jest mapa aptek. Pokazuje apteki i godziny otwarcia.
Czyli pomaga sprawdzić, które według tych godzin powinny być teraz otwarte.
I tu będę szczera. Nie ufam takim mapom. Bo zwykle pokazują aptekę, która powinna być otwarta, a ty stoisz pod ciemną witryną.
I masz rację, że to jest problem. Dlatego powiem ci wprost, jak to wygląda w Polsce. Bez upiększania.
W całym kraju jest dosłownie sześć aptek, które pracują na okrągło. Siedem dni w tygodniu. Sześć.
Sześć? Na całą Polskę?
Na całą Polskę. Cała reszta to dyżury wyznaczane przez powiat, a ich grafik wisi w Biuletynie Informacji Publicznej Starostwa. W urzędzie.
I nie zawsze trafia do jakiejkolwiek bazy. Dlatego mojApteczka pokazuje uczciwie to, co ma w danych. Apteki i godziny otwarcia.
A dyżur w razie czego potwierdzasz w starostwie. Aplikacja nie obiecuje, że za rogiem zawsze ktoś czeka o 3 w nocy.
O tej akurat nocy zrobiliśmy zresztą cały osobny odcinek.
Ok, to akurat brzmi uczciwie. Aplikacja nie udaje, że jest lepiej niż jest.
Bo gdyby udawała, straciłabyś do niej zaufanie przy pierwszej ciemnej witrynie.
Mapa aptek to plan awaryjny. Cała reszta, próg, powiadomienie, lista zakupów jest po to, żebyś do tego planu awaryjnego w ogóle nie musiała sięgać.
A jak jesteśmy na działce u rodziców i nie ma zasięgu?
Lista i stany są zapisane w telefonie, więc działają bez sieci. Mapa aptek po pierwszym pobraniu też.
Czyli zdrowa apteczka to taka, w której niedziela jest nudna.
Najlepszy komplement dla tej aplikacji, że dzięki niej niedziela jest nudna.
Wiesz co mnie w tym wszystkim najbardziej uderza?
Że to nie jest o lekach. To jest o tym, żeby nie dzwonić do mamy w niedzielę z pytaniem, ile ci jeszcze zostało.
Bo ona i tak powie, że chyba trochę jest.
A chyba trochę to nie jest liczba, na której można polegać.
Aplikacja zamienia chyba trochę na konkretną liczbę.
Pozostało 5.
A co z tym zrobisz, to już twoja decyzja.
I tyle. Bez paniki.
Bez paniki.
Jeśli chcecie spróbować, link do aplikacji mojApteczka jest w opisie odcinka.
Aplikacja jest darmowa i działa offline.
A jeśli odcinek wam się podobał, podzielcie się nim z kimś, kto zna ten niedzielny telefon.
Skończył mi się lek.
I jeszcze jedna rzecz, zanim się rozstaniemy.
Ten podcast jest stworzony z udziałem sztucznej inteligencji.
Dialog napisałem ja, ale głosy, które słyszycie, mój i Izy, to klony wygenerowane przez sztuczną inteligencję na podstawie naszych prawdziwych próbek.
Mówimy o tym wprost, bo uważamy, że to powinno być standardem w każdym podcaście robionym tą metodą.
Pełna informacja jest w opisie podcastu i każdego odcinka.
Do usłyszenia.
Do usłyszenia.