Stoję przy szafce z lekami.
W ręku trzymam pudełko, które leży tu od jakiegoś czasu.
Na boku drobny nadruk.
Kilka cyfr, jakieś litery, jeszcze jeden ciąg znaków.
I pytanie za 100 punktów.
Który z tych numerów to data ważności?
Bo jeden wygląda jak data, a drugi też trochę.
Cześć, nazywam się Tomasz Szuster i jestem twórcą aplikacji mojApteczka.
A to co Iza właśnie opisała, to chyba najczęstsza scena przy domowej apteczce.
No właśnie. I to jest ta sytuacja, w której małe literki na pudełku nagle robią dużą różnicę.
Bo chcę wiedzieć tylko jedno, czy temu lekowi nie minął już termin.
Dobra wiadomość jest taka, że oznaczeń na opakowaniu jest naprawdę tylko kilka.
Jak raz wiesz co znaczą, czytasz je w sekundę.
To zaczynamy od tego, co mnie myli najbardziej.
Mam dwa ciągi znaków obok siebie.
Który jest datą?
Daty ważności szukasz pod jednym z trzech opisów.
Albo napis XP.
To angielski skrót używany przy terminie ważności.
Albo po polsku.
Termin ważności.
Albo ważne do.
Czyli wszystkie znaczą to samo.
Dokładnie to samo.
Do kiedy producent zapewnia, że nieotwarty lek trzyma jakość.
I najczęściej zapisane jest to jako miesiąc i rok.
Na przykład.
Czerwiec 2027.
No i tu mam kolejną zagwozdkę.
Skoro jest sam miesiąc, bez konkretnego dnia, to ten termin obowiązuje do kiedy dokładnie?
Do końca tego miesiąca.
Czyli jeśli widzisz czerwiec 2027, to znaczy do 30 czerwca.
Termin obejmuje cały ten miesiąc.
Aha.
A gdyby była pełna data z dniem?
Wtedy obowiązuje dokładnie ta data.
I jeszcze jedno.
Format bywa różny w zależności od kraju.
Czasem rok jest z przodu, czasem nazwa miesiąca po angielsku.
Jak kolejność cyfr jest niejasna, najbezpieczniej przyjąć tę ostrożniejszą wersję.
A w razie wątpliwości po prostu zapytać farmaceuty.
Okej, datę mam, ale obok niej jest ten drugi numer, dłuższy, z literami i cyframi i to on mnie naprawdę gubi.
To jest gwiazda dzisiejszego odcinka.
To numer serii, oznaczany słowem lot albo numer serii albo seria.
Lot? Jak linie lotmicze.
Co innego, chociaż pisze się tak samo.
Tutaj lot to identyfikator partii produkcyjnej.
Wszystkie opakowania zrobione w jednej partii mają ten sam numer.
I do czego to komu potrzebne w domu?
Do dwóch rzeczy.
Pierwsza, wycofania.
Kiedy główny inspektorat farmaceutyczny wstrzymuje albo wycofuje lek,
robi to zwykle dla konkretnej serii.
I wtedy ten numer mówi Ci, czy Twoje opakowanie jest objęte komunikatem, czy nie.
A druga?
Reklamacje i zgłoszenia.
Jak z lekiem jest coś nie tak, farmaceuta najpierw poprosi o numer serii.
Ale, i tu chcę, żebyś powiedział to wprost,
ten numer serii nie ma nic wspólnego z terminem ważności?
Zero.
Numer serii to nie jest data i nie mówi nic o terminie ważności.
Czasem zawiera cyfry, które wyglądają jak rok, ale to przypadek.
Datę ważności poznajesz po słowach exp albo ważne do i po formacie miesiąc rok.
Numer serii po słowie lot albo numer serii tyle.
Daj mi jakiś trik na szybko, bo jak patrzę, to i jedno i drugie wygląda jak losowy ciąg znaków.
Najprostszy trop.
Data zwykle ma ukośnik albo kropkę między dwiema liczbami.
Miesiąc, ukośnik, rok.
Numer serii to częściej dłuższy ciąg, w którym litery mieszają się z cyframi, bez tego rozdzielenia na miesiąc i rok.
Czyli kropka albo ukośnik między dwiema liczbami to wskazówka, że to data.
W większości przypadków tak.
A jak dalej nie masz pewności, szukasz słowa.
Exp przy dacie, lot przy serii.
Słowo rozstrzyga.
No dobra, ale ja teraz słucham i myślę,
ja nie będę z każdego pudełka przepisywać tych dat do żadnej aplikacji.
Naprawdę nie.
I masz rację, że to byłoby żmudne.
Dlatego dat ważności nie przepisujesz ręcznie.
W aplikacji mojApteczka fotografujesz opakowanie.
I co się dzieje?
Aplikacja odczytuje ze zdjęcia m.in. nazwę i właśnie datę uważności.
A dane porównuje z oficjalnym rejestrem produktów reczniczych.
Czyli nie wpisujesz palcem tego, co i tad jest na pudełku.
A potem?
Bo daty mam zebrane, ale dalej muszę sama pamiętać, której się kończy.
Nie.
Aplikacja pokazuje to kolorami.
Zielony, termin jeszcze odległy.
Pomarańczowy, termin się zbliża.
Czerwony, kończy się albo już minął.
Przegład terminów to wtedy rzut oka na listę, a nie wyciąganie każdego pudełka z szafki.
Czekaj.
To skoro tak ładnie czyta to zdjęcie, to czyta też ten numer serii, ten lot?
Nie.
I tu chcę być uczciwy.
Aplikacja nie odczytuje numeru serii ze zdjęcia.
Skupia się na dacie ważności, bo to ona jest ważna w codziennym porządkowaniu apteczki.
Okej.
To akurat brzmi uczciwie.
Bo większość rzeczy próbuje Ci wmówić, że robi wszystko.
Wolę powiedzieć, czego nie robi, niż obiecać za dużo.
Numer serii przydaje Ci się w jednym konkretnym momencie.
Przy komunikacie o wycofaniu.
I wtedy patrzysz na opakowanie, nie na aplikację.
To teraz druga strona.
Powiedziałeś pudełko.
Ale ja czasem mam już tylko sam blister.
Tym folię z tabletkami.
I to jest ważne, bo te same dane są w kilku miejscach, ale nie wszędzie tak samo czytelne.
Na pudełku data jest największym drukiem.
Najłatwiej ją obczytać.
Na blistrze bywa wytłoczona albo nadrukowana przy zgrzewie drobnym drukiem.
Czasem trzeba ją łapać pod światło.
No i mam paski tabletek, na których nic nie widać.
Stąd prosta zasada porządkowania.
Jeśli wyrzucasz pudełko, najpierw sprawdź, czy data jest czytelna na samym blistrze.
Bardzo często nie jest.
I wtedy zostajesz z tabletkami nie wiadomo jak starymi.
To jeden z głównych powodów, dla których w domach zbierają się leki bez wieku.
Mam takich w szufladzie kilka.
Klasyk.
Każdy ma.
Ale teraz powiedz mi o czymś, czego jak się ostatnio okazało, w ogóle na pudełku nie ma.
Bo otworzyłam Basi syrop i nagle nie wiedziałam od kiedy go mam.
I to jest najważniejsza część dzisiaj.
Po termin ważności z pudełka dotyczy leku zamkniętego w oryginalnym opakowaniu.
A po otwarciu sytuacja potrafi się zmienić.
To znaczy?
Niektóre leki po otwarciu mają krótszy okres przydatności niż data na pudełku.
Klasyka to krople do oczu, syropy, niektóre rzeczy z lodówki.
I teraz uwaga.
Informacji zużyć w ciągu tylu, a tylu po otwarciu nie ma na pudełku.
Ona jest w ulotce, w sekcji o przechowywaniu.
No to mam ją z ulotki.
Ale i tak jest jedna rzecz, której żadna ulotka mi nie powie.
Kiedy otworzyłaś?
Właśnie.
Datę otwarcia zna tylko mój dom.
Syrop Basi otworzyłam ja w jakąś środę, której już nie pamiętam.
I dlatego warto wyrobić sobie jeden mały nawyk.
Otwierasz krople albo syrop, zapisz datę otwarcia.
Może być długopisem na etykiecie.
Albo w notatce przy danym leku w aplikacji.
Czyli aplikacja ma na to miejsce?
Ma.
Datę otwarcia dopisujesz w notatce przy leku.
Tam, gdzie zawsze ją znajdziesz, a nie na karteczce, która zaraz zginie.
A potem po prostu porównujesz ją z okresem z ulotki, zamiast zgadywać.
I tu chyba znowu cię złapię na uczciwości.
Aplikacja sama nie policzy mi, jaki jest okres ważności tego syropu po otwarciu.
Nie policzy.
I dobrze, żeby tego nie udawała.
Ten okres po otwarciu jest w ulotce konkretnego produktu, nie na pudełku i nie w aplikacji.
Aplikacja przechowuje twoją notatkę, a terminy ważności pokazuje kolorami.
Nie ocenia, czy lek jeszcze zadziała.
To jeszcze jeden scenariusz z życia.
U nas leki trafiają do apteczki z różnych źródeł.
Coś kupię ja, coś przyniesie moja teściowa Elżbieta, coś zostaje po przeziębieniu Leona.
I wtedy łatwo odrugie pudełko tego samego leku.
Często z innym numerem serii i inną datą ważności.
Aplikacja zwraca na to uwagę, patrząc na substancję czynną, a nie tylko na nazwę z pudełka.
Zanim kupisz trzecie opakowanie.
O tym był zresztą cały wcześniejszy odcinek.
Dwa opakowania w szufladzie.
Dokładnie.
Dziś domykamy to od strony tego, co napisane na pudełku.
To zróbmy krótką ściągę na koniec, bo lubię konkret.
Lecę.
EXP. Ważne do. Termin ważności.
To data ważności.
Sam miesiąc i rok znaczy ważny do końca tego miesiąca.
Lot. Numer serii. To numer partii. Do wycofań i reklamacji. To nie jest data.
Na blistrze dane bywają nieczytelne. Przepisz datę z pudełka, zanim je wyrzucisz.
Data otwarcia nie jest na opakowaniu. Zapisz ją sama. A okres po otwarciu sprawdź w ulotce.
I tyle. Czytanie opakowania to drobna umiejętność, ale właśnie z takich drobiazgów składa się apteczka, której można ufać.
Taka, w której wiesz co masz, co jest jeszcze ważne i czego nie musisz dokupować.
A jeśli chcesz to ogarnąć bez ręcznego przepisywania dat ważności z każdego pudełka, link do aplikacji mojApteczka jest w opisie odcinka.
Aplikacja jest darmowa i działa offline. To narzędzie do prowadzenia domowej apteczki, nie do podejmowania decyzji medycznych.
Od tych jest lekarz i farmaceuta.
I jeszcze jedna rzecz, zanim się rozstaniemy.
Ten podcast jest tworzony z udziałem sztucznej inteligencji.
Dialog napisałem ja, ale głosy, które słyszycie, mój i Izy, to klony AI wygenerowane na podstawie naszych prawdziwych próbek.
Mówimy o tym wprost, bo uważamy, że to powinno być standardem w każdym podcaście robionym tą metodą.
Pełne informacje w opisie podcastu i każdego odcinka.
A jak następnym razem znowu będę stała nad pudełkiem i nie wiedziała, co z nim zrobić?
To już będziesz wiedziała. Do usłyszenia.
Do usłyszenia.