Byłam dziś w aptece po APAP.
Nie było.
Farmaceutka dała mi coś innego.
Powiedziała, to to samo.
Wracam do domu, patrzę na pudełko.
Zupełnie inna nazwa.
I stoję jak ta głupia.
Skąd ja mam wiedzieć, czy to naprawdę to samo?
To jedno z najczęstszych pytań w domowej apteczce.
Ja akurat tu APKA nie musiał dawać lekarza, żeby ci pomóc.
To znaczy?
Otwierasz lek w aplikacji mojApteczka i pod nazwą handlową masz substancję czynną.
APAP to paracetamol.
Bierzesz to drugie pudełko, patrzysz na substancję czynną i jeśli też jest tam paracetamol, to wiesz tyle.
Substancja czynna jest taka sama.
To jeszcze nie jest decyzja o zamianie, ani o tym jak lek brać.
Przy jakichkolwiek wątpliwościach pytasz farmaceutę albo lekarza.
Czyli APKA mówi mi, co ja właściwie biorę.
Nie tylko jak się to nazywa w reklamie.
Dokładnie.
Nazwa handlowa się zmienia, a substancja czynna mówi, jaki składnik czynny jest w środku.
I to jest pierwszy krok do leku po ludzku.
Wiedzieć, co to w ogóle jest.
No dobrze.
Ale ja czasem chcę wiedzieć więcej.
Na co to jest?
Jak przechowywać?
Czy są jakieś przeciwwskazania?
Zwykle szukam w Google i wpadam na losowe fora.
I tu jest druga rzecz.
APKA pokazuje Ci fragmenty charakterystyki produktu leczniczego, tego urzędowego dokumentu, wprost w środku.
Sekcje takie jak wskazania, przechowywanie, przeciwwskazania, działania niepożądane.
Skąd ona to bierze?
Bo to brzmi jak coś, co ktoś mógł przepisać z sufitu.
Nie z sufitu.
To jest wyciągnięte z oficjalnej charakterystyki danego leku z urzędowego rejestru.
Czyli fragmenty charakterystyki czytasz wprost w aplikacji, a do ulotki dla pacjenta i do pełnej charakterystyki przechodzisz przez link do urzędowego pliku.
Czekaj.
To znaczy, że APKA mi mówi, jak mam to brać?
Nie.
I to jest najważniejsze rozróżnienie w tym odcinku.
To, co widzisz, to urzędowy tekst, przepisany jeden do jednego.
Nawet sekcja o dawkowaniu to fragment oficjalnego dokumentu nie porada APKI.
APKA tego nie interpretuje, nie ocenia, czy ten lek jest dla Ciebie dobry.
Na każdym takim ekranie jest napisane wprost.
Informacje poglądowe to nie jest porada medyczna, skonsultuj się z lekarzem albo farmaceutą.
Ok, czyli APKA nie udaje lekarza.
Pokazuje urzędowy papier i sama mówi, że to nie porada.
Tak to działa.
Różnica jest między pokazać oficjalną informację, a doradzić.
APKA robi to pierwsze.
Decyzja, czy i jak coś brać, nie zapada w aplikacji.
Ustalasz to z lekarzem albo farmaceutą i robisz zgodnie z ich zaleceniem.
To akurat uczciwe, bo połowa internetu robi odwrotnie.
I jeszcze jedno, co lubię.
Te fragmenty charakterystyki możesz przetłumaczyć na telefonie.
Polski, angielski, ukraiński, rosyjski.
Tłumaczenie dzieje się na samym urządzeniu.
To akurat realne.
Moja mama czasem czyta po ukraińsku, a opakowanie jest po polsku.
No właśnie.
Tłumaczy się ten fragment, który czytasz, nie cała baza na raz.
A jak nie mam pudełka w ręku, tylko chcę coś szybko sprawdzić?
Jest osobna baza leków.
Wpisujesz nazwę, na przykład APAP, i widzisz substancję czynną, dawkę, postać.
Cała baza, około 70 tysięcy leków z rejestru, działa też bez sieci po pierwszej synchronizacji.
Nie musisz nic skanować, żeby po prostu sprawdzić.
A skąd w ogóle te wszystkie dane?
Bo jak APKA coś podaje o leku, to chcę wiedzieć, że to nie w czyjeś widzimisię.
Słusznie.
Dane o lekach pochodzą z polskiego rejestru leków, z publicznego zbioru na dane gov.pl.
Pełne dokumenty z urzędowego rejestru medycznego.
APKA niczego nie wymyśla.
Ona to porządkuje i pokazuje w jednym miejscu.
Czyli lek po ludzku to nie znaczy APKA mi wytłumaczy co robić.
Nie. Lek po ludzku znaczy wiesz co to za substancja, masz pod ręką urzędową informację zamiast losowego forum, możesz ją przetłumaczyć, a po poradę i tak idziesz do człowieka.
APKA skraca drogę do oficjalnego źródła, nie zastępuje rozmowy z lekarzem czy farmaceutą.
To ja to kupuję. Dosłownie i w przenośni.
Swoją drogą wszystko o czym tu mówię to realne funkcje.
Mówię o tym konkretnie, żeby było jasne co APKA robi, a czego nie.
Jeśli chcesz spróbować, link do aplikacji mojApteczka jest w opisie odcinka.
Aplikacja jest darmowa i działa offline.
A jeśli odcinek Ci się podobał, podziel się nim z kimś, kto przy każdym nowym pudełku zastanawia się co to właściwie jest.
I jeszcze jedna rzecz, zanim się rozstaniemy.
Ten podcast jest tworzony z udziałem sztucznej inteligencji.
Dialog napisałem ja, ale głosy, które słyszycie, mój i Izy, to klony AI wygenerowane na podstawie naszych prawdziwych próbek.
Mówimy o tym wprost, bo uważamy, że to powinno być standardem w każdym podcaście robionym tą metodą.
Pewna informacja w opisie show'u i każdego odcinka.
A o czym następny odcinek?
O tym, jak nie zgubić się, kiedy leki leżą w kilku miejscach naraz.
W domu, w aucie, w torbie, na działce.
Do usłyszenia!
Do usłyszenia!